PRZEPRASZAM ALE PRZEZ NAJBLIŻSZY DZIEŃ NIE JESTEM W STANIE NAPISAĆ NASTĘPNEJ CZĘŚCI :*
poniedziałek, 10 lutego 2014
niedziela, 9 lutego 2014
Cz.2
Piski i krzyki . Tak to wyglądało ja też nie wiedząc co się stało wybiegłam . Harry otworzył mi drzwi od samochodu i jak reszta ludzi odjechaliśmy z piskiem opon . Ja wystraszona żeby się nie wydało opuściłam głowę na dół . -Co ci jest Sophie? - A nic śpiąca jestem podwieziesz mnie do hotelu na ulicy Sobieskiego?
-Wykluczone! Śpisz u mnie . - No alee..*hazzol mi nie dał dokończyć* - Śpisz u mnie i tyle .
Gdy dojechaliśmy do domu Harry otworzył drzwi od samochodu wziął mnie ręce i wniósł do domu.
-Alee Haroldzie my nie jesteśmy ze sobą jesteśmy tylko przyjaciółmi .... - No i co ale te piękne długie nogi nie mogą cierpieć .
Gdy wniósł mnie do domu położyłam się na kanapie i raptownie zasnełam . Śniło mi się coś strasznego . Padał deszcz w krótkich spodenkach i koszulce (cała mokra) biegłam po ulicy na ulicy było pełno szkła .Co to ma znaczyć ? Żeby to nie była prawda!
Rano się obudziłam . To znaczy Harry mnie obudził . -Wstawaj księżniczko mam dla ciebie śniadanie . - Mmm ale pachnie . wyglądało ono tak : https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTPIJCY6B3pTw_ykq1PXW9hzAdVHgpXQGo38CrlWFLFEEzoH_vC . -Smacznego . - A ty? Jedz swoje dzieło .. Potem hazzol wyjął szampana . Podczas go picia powiedziałam mu że mam małą córeczkę Miley.. Nie przejął się tym . Chciał ją natychmiast spotkać . Więc wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do mojej mamy . Gdy otworzyła ona drzwi była bardzo ździwiona gdy spojrzała na harrego .-Sophie? Co ty tu robisz miałaś przyjechać za 3 dni .- No ale przyjechałam szybciej . Przyjechałam po Miley . Wołając ją wskoczyła na mnie . -MAAAMAA! -Hej Miley idziemy już .Wziełam ją na ręce i poszłam w stronę samochodu . W drodze do domu Harrego patrzyła się ciągle niego .
Piski i krzyki . Tak to wyglądało ja też nie wiedząc co się stało wybiegłam . Harry otworzył mi drzwi od samochodu i jak reszta ludzi odjechaliśmy z piskiem opon . Ja wystraszona żeby się nie wydało opuściłam głowę na dół . -Co ci jest Sophie? - A nic śpiąca jestem podwieziesz mnie do hotelu na ulicy Sobieskiego?
-Wykluczone! Śpisz u mnie . - No alee..*hazzol mi nie dał dokończyć* - Śpisz u mnie i tyle .
Gdy dojechaliśmy do domu Harry otworzył drzwi od samochodu wziął mnie ręce i wniósł do domu.
-Alee Haroldzie my nie jesteśmy ze sobą jesteśmy tylko przyjaciółmi .... - No i co ale te piękne długie nogi nie mogą cierpieć .
Gdy wniósł mnie do domu położyłam się na kanapie i raptownie zasnełam . Śniło mi się coś strasznego . Padał deszcz w krótkich spodenkach i koszulce (cała mokra) biegłam po ulicy na ulicy było pełno szkła .Co to ma znaczyć ? Żeby to nie była prawda!
Rano się obudziłam . To znaczy Harry mnie obudził . -Wstawaj księżniczko mam dla ciebie śniadanie . - Mmm ale pachnie . wyglądało ono tak : https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTPIJCY6B3pTw_ykq1PXW9hzAdVHgpXQGo38CrlWFLFEEzoH_vC . -Smacznego . - A ty? Jedz swoje dzieło .. Potem hazzol wyjął szampana . Podczas go picia powiedziałam mu że mam małą córeczkę Miley.. Nie przejął się tym . Chciał ją natychmiast spotkać . Więc wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do mojej mamy . Gdy otworzyła ona drzwi była bardzo ździwiona gdy spojrzała na harrego .-Sophie? Co ty tu robisz miałaś przyjechać za 3 dni .- No ale przyjechałam szybciej . Przyjechałam po Miley . Wołając ją wskoczyła na mnie . -MAAAMAA! -Hej Miley idziemy już .Wziełam ją na ręce i poszłam w stronę samochodu . W drodze do domu Harrego patrzyła się ciągle niego .
sobota, 8 lutego 2014
CZ.1
Hmm no cóż ..... znów trzeba wyjeżdżać do nowego miasta nowe zlecenie kiedy on da mi chociaż 5 minut spokoju !? Chyba każdy może mieć wolne kiedyś . O taksówka na dole muszę już schodzić bo mnie ktoś jeszcze rozpozna . Jestem Sophie Perry mam 4 letnią córeczkę . Która podczas moich zleceń zostaje z moją mamą . Mama o niczym nie wie co wyprawiam nie wie też że jestem poszukiwana listem gończym . Jak wyjeżdżam mówię jej po prostu że wyjeżdżam w delegacje. Wybieram się teraz do Londynu . Bardzo dużego miasta ciekawe kogo mam teraz na zleceniu. - Halo szefie? Jaka będzie jutro ofiara? - Jest to Peter Mars . Zranił moją córcie więc mu się należy . -Aha ok gdzie go mogę spotkać ? -Pracuje w Nandos taki w czarnych włosach z grzywką jak to moja córka mówiła typ pedała . - Aha ok dobra to pa
**PRZYJECHAŁAM I OD RAZU WYBRAŁAM SIĘ DO HOTELU SIĘ ROZPAKOWAĆ*
Następnego dnia ubrałam http://yourownstyle.blox.pl/resource/BQcDAAAAAwoDanBnAAAABC5vdXQKFm5LRzJiRmY5M2hHSmFlREROV0hMUFEAAAACaWQKAXgAAAAEc2l6ZQ.jpg i odrazu 2 pistolety w torbie . W Nando's usiadam na krzesło udając że robię coś na telefonie a za chwile podchodzi do mnie ten cały Peter . - Hej piękna coś podać? Z chęcią przyjmę napiwki . -Tak kawę poproszę . Patrząc w ten telefon usłyszałam głos - Przepraszam mogę się dosiąść? -Yyy tak tak proszę . - Hej jestem Harry a ty? - Sophie - Co taka piękna istota tu robi sama? - Ojj szwędam się tu i tam o jest moja kawa dzięki Peter *wymskneło mi się jego imie* - Skąd ty wiesz jak mam na imię - Mam swoje źródła . -Harry jestem tu nowa mógłbyś mnie oprowadzić po tym wielkim mieście? - Jasne
TO BYŁ DŁUUUGI SPACER DOCHODZIŁA 22:00
-Hehe odz dziś mówię na ciebie Loczek masz fajne loki . *przez chwilę zapomniałam kim naprawdę jestem i się zrelaksowałam a zachwile dzwoni telefon i odeszła żeby hazzol nic nie słyszał* - I jak wykończyłaś drania? - Jeszcze nie daj mi czasu . - Jak coś to dzisiaj będzie na 22:30 w klubie "Flaming" - Dobra pa.
-Loczek gdzie jest jakiś klub "Flaming" - Tam na skrzyżowaniu a co chcesz się przejść . ? - Z miłą chęcią *zaśmiałam się* a może tak się wymienimy numerami ? Ok mój to 796****** - A mój to 692******
POTEM POSZLIŚMY DO TEGO KLUBU BAWILIŚMY SIĘ DŁUGO ZA CHWILĘ SŁYSZEĆ HUK
Ciąg dalszy nastąpni jak będą przynajmiej 3 komy :*
Hmm no cóż ..... znów trzeba wyjeżdżać do nowego miasta nowe zlecenie kiedy on da mi chociaż 5 minut spokoju !? Chyba każdy może mieć wolne kiedyś . O taksówka na dole muszę już schodzić bo mnie ktoś jeszcze rozpozna . Jestem Sophie Perry mam 4 letnią córeczkę . Która podczas moich zleceń zostaje z moją mamą . Mama o niczym nie wie co wyprawiam nie wie też że jestem poszukiwana listem gończym . Jak wyjeżdżam mówię jej po prostu że wyjeżdżam w delegacje. Wybieram się teraz do Londynu . Bardzo dużego miasta ciekawe kogo mam teraz na zleceniu. - Halo szefie? Jaka będzie jutro ofiara? - Jest to Peter Mars . Zranił moją córcie więc mu się należy . -Aha ok gdzie go mogę spotkać ? -Pracuje w Nandos taki w czarnych włosach z grzywką jak to moja córka mówiła typ pedała . - Aha ok dobra to pa
**PRZYJECHAŁAM I OD RAZU WYBRAŁAM SIĘ DO HOTELU SIĘ ROZPAKOWAĆ*
Następnego dnia ubrałam http://yourownstyle.blox.pl/resource/BQcDAAAAAwoDanBnAAAABC5vdXQKFm5LRzJiRmY5M2hHSmFlREROV0hMUFEAAAACaWQKAXgAAAAEc2l6ZQ.jpg i odrazu 2 pistolety w torbie . W Nando's usiadam na krzesło udając że robię coś na telefonie a za chwile podchodzi do mnie ten cały Peter . - Hej piękna coś podać? Z chęcią przyjmę napiwki . -Tak kawę poproszę . Patrząc w ten telefon usłyszałam głos - Przepraszam mogę się dosiąść? -Yyy tak tak proszę . - Hej jestem Harry a ty? - Sophie - Co taka piękna istota tu robi sama? - Ojj szwędam się tu i tam o jest moja kawa dzięki Peter *wymskneło mi się jego imie* - Skąd ty wiesz jak mam na imię - Mam swoje źródła . -Harry jestem tu nowa mógłbyś mnie oprowadzić po tym wielkim mieście? - Jasne
TO BYŁ DŁUUUGI SPACER DOCHODZIŁA 22:00
-Hehe odz dziś mówię na ciebie Loczek masz fajne loki . *przez chwilę zapomniałam kim naprawdę jestem i się zrelaksowałam a zachwile dzwoni telefon i odeszła żeby hazzol nic nie słyszał* - I jak wykończyłaś drania? - Jeszcze nie daj mi czasu . - Jak coś to dzisiaj będzie na 22:30 w klubie "Flaming" - Dobra pa.
-Loczek gdzie jest jakiś klub "Flaming" - Tam na skrzyżowaniu a co chcesz się przejść . ? - Z miłą chęcią *zaśmiałam się* a może tak się wymienimy numerami ? Ok mój to 796****** - A mój to 692******
POTEM POSZLIŚMY DO TEGO KLUBU BAWILIŚMY SIĘ DŁUGO ZA CHWILĘ SŁYSZEĆ HUK
Ciąg dalszy nastąpni jak będą przynajmiej 3 komy :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)

